Kto pamięta jeszcze kolejki przed kinami, kiedy na ekranach pojawiał się jakikolwiek western? Albo ogonki do kas największych estrad, gdy do Polski na jedyny koncert miała przyjechać jakaś zagraniczna gwiazda? Bilety na koncert czy na film kupowało się wtedy spod lady, na zasadzie handlu wymiennego. Niektórzy wspominają te czasy z sentymentem i takie przykłady przytaczają na dowód wielkiej kultury ówczesnego społeczeństwa. Inni mówią, że spragniony jakichkolwiek informacji z Zachodu obywatel brał wszystko, co leciało i kupował bilety na koncert czy choćby na najmarniejszy spektakl czy film. Tak czy owak – uczestnictwo w wydarzeniach kulturalnych deklarowało o wiele więcej osób niż obecnie. Teraz wielu z nas wystarczy telewizja.